Z innej perspektywy

4.Moim zdaniem, Z innej perspektywy -5.1

Miasteczko Wilanów piórem outsaidera

Większość polskich miast nie może uporać się ze zjawiskiem suburbanizacji (rozlewaniem się miast poza ich pierwotne granice). To jeden z największych problemów współczesnej urbanistyki. Osiedla przedmiejskie, będące pozornie tańszą opcją pozyskania własnego lokum, stają się najczęściej wybieranym miejscem zamieszkania. W przeważającej większości suburbanizacja w Polsce charakteryzuje się rozproszeniem przypadkowo rozmieszczonej zabudowy o niskiej intensywnosci, bez jakiejkolwiek jednolitej koncepcji urbanistycznej. Przedmieścia, nierzadko o charakterze rolnym, zostając przekształcane w tereny budowlane, skutkują żywiołową i pozbawioną logiki bezplanową suburbanizacją. Brak usług oraz budynków o innym charakterze niż mieszkalny sprawia, że takie osiedla funkcjonują jako sypialnie i przeważnie brak w nich życia publicznego. Przez brak wystarczającego systemu łączności z centrum miasta osiedla takie najczęściej zmagają się z zatorami ulicznymi i marnowaniem czasu mieszkańców na dojazdy. Brak ładu przestrzennego skutkuje degradacją krajobrazu oraz problemami w budowaniu potrzebnej infrastruktury, a zabudowa niskiej jakości sprawia, że nikt nie przejmuje się dbałością o estetyczny wygląd miasta. Najgroźniejszym jednak zjawiskiem, jakie następuje w wyniku „rozlewania się miast”,jest degradacja zdrowia mieszkańców wspólczesnych metropolli co skutkuje wieloma chorobami, takimi jak otyłość, cukrzyca czy nadciśnienie. Problem stanowi też brak możliwości nawiązywania więzi społecznych przez mieszkańców. Bez przestrzeni publicznych oraz miejsc, w których wspólnota mogłaby spędzać wspólnie czas – rzecz ewidentna w grodzonych osiedlach – społeczeństwo pozbawione jest szans na zawiązywanie kontaktów międzyludzkich.

Jestem architektem, pochodzę z Trójmiasta. Pracowałam i prowadziłam badania zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami, m.in.: w Ljubljanie (Słowenia), Karlsruhe (Niemcy), Wiedniu (Austrii). Brałam udział w licznych warsztatach w Ankarze (Turcja), Einthoven (Holandia) czy Lavamünd (Austria). Dzięki podróżom i nabytemu doświadczeniu mam możliwość porównania sytuacji urbanistycznej i architektonicznej z różnych perspektyw. Teraz jestem tu. W Wilanowie. Piszę doktorat o umiastowianiu suburbiów (osiedli przedmiejskich) na Politechnice Gdańskiej. Gdy byłam nastolatką razem z rodziną przeprowadziliśmy się z Sopotu do jednej z podmiejskich dzielnic Gdańska – Osowej. Od tego czasu interesuję się fenomenem rozlewania się miast. Ich umiastowianie jest jedną z najważniejszych kwestii socjologiczno-urbanistycznych dzisiejszych czasów. Dlatego postanowiłam przyjechać do Miasteczka Wilanów, gdzie ten proces jest doskonale widoczny.

Miasteczko z początku znane mi było tylko z materiałów naukowych. Teraz spotykam się z miejscowymi działaczami, aktywnie uczestniczę w życiu społeczności osiedla, spotykam się z lokalnymi przedsiębiorcami, deweloperami, władzami dzielnicy. Tu znalazłam nową, godną naśladowania jakość. Miasteczko mogłabym porównać do dopiero powstającego osiedla na obrzeżach Wiednia, które jest podobnym przykładem w skali Europy. Osiedle Seestadt jest również osiedlem powstającym na zasadzie miasta w mieście. Koncepcję, w której połowa powierzchni to przestrzenie publiczne, opracowało biuro wybitnego architekta Ghel Architects. Punktem wyjścia do zaprojektowania tego osiedla byli jego mieszkańcy i chęć stworzenia przyjaznej samowystarczalnej dzielnicy. Tu jednak całą infrastrukturę i wysiłek planistów opłacił sektor publiczny.

Miasteczko Wilanów jest w mojej opinii wyjątkowym przykładem osiedla podmiejskiego w skali kraju i Europy. Przykład ten ukazuje zupełnie inne podejście planistów, władz oraz mieszkańców do rozwoju tej części Warszawy. Jest jedynym w Polsce przykładem osiedla zaprojektowanego na bazie master planu, który sprawił, że wyróżnia się ono spośród pozostałych i rozwija jako zwarta całość. Droga do osiągnięcia założonych ideałów okazała się wyboista i przetykana wieloma trudnościami. Jednak efekt na tle innych przedmieść dużych polskich miast oceniam jako godny naśladowania.

Rysując siatkę ulic, placów i terenów zieleni stworzono tu kręgosłup, w oparciu o który wytyczono kierunki rozwoju przyszłej nowej dzielnicy. Niby proste, ale jest to rzecz w zasadzie niemożliwa do realizacji w polskich warunkach kulturowych, społecznych, ekonomicznych i politycznych. Estetyka budynków wyróżnia się od przeciętnych dzielnic dbałością o detal, użytymi materiałami na fasadach oraz ogólnie wysokim standardem realizacji. Wielość deweloperów partycypujących w budowie Miasteczka pozwoliła na osiągnięcie różnorodności w granicach ogólnych założeń master planu. Poza nielicznymi wyjątkami inwestycje poszczególnych deweloperów nie zostały ogrodzone. Dziedzińce budynków wielomieszkaniowych przeznaczone są do użytku mieszkańców – posiadają zieloną przestrzeń z placami zabaw dla dzieci. Aktualnie partery apartamentowców prawie w całości są już wykorzystane pod lokale usługowe, gdzie mieszkańcy mogą się spotykać i skorzystać z szerokiego wachlarza usług. Funkcjonują publiczne i prywatne placówki oświatowe, w planach są następne, szpital Medicover, choć prywatny, to ma też usługi dostępne w ramach NFZ. Są publiczne przychodnie (Oś Królewska), a kolejną zaplanowano w nowym ratuszu. Są miejsca pracy – park biznesowy Polnordu, Robyga przy al. Rzeczypospolitej i powstający biurowiec Royal Wilanów – rzecz teraz niedoceniana, a tylko kwestią czasu jest moment rozkwitu biznesu w tych miejscach na znacznym poziomie. Jest wreszcie nowo otwarty Urząd Dzielnicy zapewniający miejsca pracy setkom urzędników. Sam burmistrz tu pracujący też jest mieszkańcem Miasteczka. Miejsce kultu – Świątynia Opatrzności – stanowi charakterystyczną dominantę. Dzięki wytyczonym ulicom o zdefiniowanych pierzejach mieszkańcy mają ułatwione przemieszczanie się piesze, które jest jedynym sposobem bezpośredniego odczuwania przestrzeni (no, może jeszcze podobnych wrażeń dostarcza jazda na rowerze!). Podczas codziennych spacerów w Miasteczku przyglądam się przebudowie Klimczaka, ciekawi mnie jak i kiedy powstaną główne place miejskie. Obserwuję bardzo wiele pozytywnych zmian w istniejącej już tkance oraz zachodzące zmiany w świadomości estetycznej mieszkańców.

Dziwi mnie, że mieszkańcy Warszawy i samego Miasteczka wydają się nie doceniać tego projektu. Dość często negatywnie go oceniają. Tu prezentuję spostrzeżenia outsidera, ale także kogoś, kto temat rozwoju suburbiów bada i od dłuższego czasu analizuje. Trudno jest porównywać Miasteczko Wilanów, które powstaje jako jedna, nowa, zwarta całość, z typowymi osiedlami podmiejskimi, które powstawały głównie poprzez niekontrolowaną zabudowę dawnych wsi. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że właśnie dzięki temu Miasteczko nie musi walczyć z podstawowymi kłopotami istniejącymi na osiedlach opisanych we wstępie. Przytoczone zdjęcia ukazują z czym musi zmagać się większość podmiejskich osiedli. Mówię o braku infrastruktury, przestrzeni wspólnych, sklepach wielkoprzestrzennych, niskiej jakości architektury, a nawet drutach kolczastych wokół osiedli!

Jak na razie zasmakowałam kilku tygodni życia i pracy w Miasteczku. Obserwuję, oceniam, spaceruję, fotografuję. To, o czym dotąd czytałam, słyszałam od innych, teraz widzę i smakuję. A smakuje dobrze. Nawet bardzo. W Miasteczku widać dbałość nie tylko o ogół, ale i o szczegół. Widać wieloletni trud działań planistycznych zmierzających do kreacji spójnej i harmonijnej nowej dzielnicy miasta. Macie tu starannie zaplanowane uliczki, widać licznych spacerowiczów, życie na ulicach. Wiele tych celów nie zostałoby osiągniętych, gdyby nie działalność partycypacyjna mieszkańców powiązana z chęcią współpracy władzy lokalnej. Dzięki chęci działania mieszkańców w 2007 r. powstało tu Stowarzyszenie Mieszkańców Miasteczka Wilanów, a w kwietniu 2014 r. została założona Fundacja Nasze Miasteczko. Dzięki oddolnym inicjatywom mieszkańcy angażują się w wiele spraw związanych z rozwojem osiedla. To niesamowita wartość tego miejsca.

Oczywiście są też problemy i coraz to nowe bolączki, z którymi wspomniane podmioty i mieszkańcy oraz władze dzielnicy muszą sobie radzić. Sama przyglądam się przypadkom chęci grodzenia przestrzeni przez inwestorów (Świątynia Opatrzności Bożej, osiedle Oaza Wilanów), tendencji do zaklejania witryn w sklepach/usługach czy planom zbudowania ogromnej wielkości galerii handlowej vis a vis Pałacu. Uważam, że pewnego rodzaju bezkompromisowość w działaniach wspomnianych organizacji społecznych w Miasteczku wynika z ich dbałości o wspólnotę oraz chęci uniknięcia błędów innych osiedli podmiejskich.

Wspomniane osiedla grodzone to fenomen polskiej architektury wynikający z obalenia poprzedniego systemu, kiedy ochrona prywatnej własności przybrała karykaturalne rozmiary. Wielokrotnie udowadniano, że postawienie płotu zwiększa ryzyko włamań, ponieważ prowokuje złodziei czyhających na cenne bogactwa, które „muszą ukrywać się” za ogrodzeniem. Niestety największym problemem stają się przede wszystkim motywacje psychologiczne związane z grodzeniem. Płot dzieli nie tylko przestrzeń. Przede wszystkim dzieli społeczeństwo. Chęć podniesienia prestiżu mieszkańców, którzy znajdują się wewnątrz terenu ogrodzonego płotem, oraz potrzeba oddzielenia się od innych sprawiają, że ludzie zza płotu stają się gorsi, obcy i zagrażający reszcie. Segregacja, która następuje w wyniku grodzenia, stwarza poważne problemy społeczne. Mieszkańcy grodzonego osiedla z uśpioną czujnością myślą, że dzięki płotowi są bezpieczni. Nie dbają o nadzorowanie własnego podwórka, wspólne działania, nie integrują się ze sobą. Dzieci nie mają szans nawiązać kontaktu z rówieśnikami, są od nich odgrodzone kilkoma płotami. Świat za płotem to ziemia niczyja, zaniedbana, zachwaszczona. Po co więc stawiać kolejne płoty i to tu, w miejscu, które słynie także w Gdańsku ze swej otwartości!

Kolejna rzecz, która jest tu szeroko dyskutowana, to spór mieszkańców i dewelopera Galerii Wilanów. Mimo wieloletnich badań wykazujących bardzo negatywne skutki stawiania wielkoprzestrzennych „galerii” handlowych w gęsto zaludnionych dzielnicach i centrach miast w Miasteczku Wilanów, nadal planowana jest realizacja takiego obiektu. Nie od dziś wiadomo, że takie centra handlowe wsysają życie z miast. Dlatego protesty związane z gabarytami galerii są uzasadnione i świadczą o wysokim poziomie świadomości tutejszych mieszkańców.

Obydwie kwestie są przykładem wielu działań na rzecz spełnienia głównych założeń master planu. Dzięki dbałości o przestrzenie publiczne, które tworzą miejsca spotkań, możliwa jest dbałość o poczucie wspólnoty oraz więzi sąsiedzkie. Dzięki dalszym działaniom partycypacyjnym oraz realizacji założeń koncepcji Miasteczka przez administrację i deweloperów Miasteczko może pokazać, że działania na większą skalę urbanistyczną mogą okazać się sukcesem nawet dla dzisiejszych jego krytyków. W mojej opinii Miasteczko Wilanów, nawiązujące w złożeniach do idei miasta europejskiego, jest przykładem pozwalającym mieć nadzieję na zmiany w myśleniu o osiedlach podmiejskich w całej Polsce.

Weronika Dettlaff

Architekt, urbanista, gdańszczanka, aktualnie bada Miasteczko Wilanów pod kątem umiastowiania suburbiów oraz działań partycypacyjnych na osiedlach podmiejskich. Autorka licznych publikacji branżowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>