Władza jest kobietą – rozmowa z Maksymilianem Ławrynowiczem

Projekt „Kobiety” to autorski projekt fotografa Maksymiliana Ławrynowicza, który łączy fotografię, film, kreację oraz modę z historią i opowiada o kobietach.

 

Planowana na wiosnę 2017 roku, trzecia część cyklu „Kobiety Władzy” to opowieść o kobietach silnych, które skupiały w swych rękach władzę i rządziły Europą.

Twarzą tegorocznej wystawy została aktorka i potomkini szlacheckiego, polskiego rodu Anna Czartoryska. 

W projekcie udział wzięły m.in. Aleksandra Kisio, Agnieszka Wosińska, Maria Mamona, Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Katarzyna Kołeczek.

O kobietach, o tym jaką rolę odgrywają w jego życiu i jak wygląda praca z nimi, opowiedział nam autor projektu Maksymilian Ławrynowicz.

 

Władza jest kobietą?

 

Władza jest kobietą, to wiem na pewno. Kobiety zawsze wpływały na losy świata. Często to właśnie one decydowały o losach całych narodów, wyznaczały granice państw, były paniami życia i śmierci swoich poddanych. Dlaczego Paniom tak w niej do twarzy? Bo władza potrzebuje ambicji, inteligencji, urody i nieprzejednanego przekonania, że wbrew uprzedzeniom należy wykorzystać sprzyjające okoliczności i osiągnąć sukces. Takie właśnie są Kobiety Władzy. Kobieta korzysta z okazji. Zdobywa ją podstępem i daje mężczyznom złudzenie, że to oni decydują – jednocześnie wykorzystuje jakąś ich słabość: rozłąkę z małżonką, demencję, żałobę czy po prostu namiętność, bądź naiwne zadurzenie.

 

Siła i delikatność, urok i okrucieństwo, upadek i chwała, współistnieją?

 

Tak, jednak tylko organizm kobiety wytwarza sprzyjający mikroklimat, aby tak skrajne pierwiastki mogły współistnieć w symbiotycznym mariażu. Dlatego właśnie mój projekt jest o kobietach – to właśnie absolutne skrajności, jakie w nich mieszkają są dla artysty tak pociągające. Zawsze powtarzam, że kobieta to takie migotliwe, piękne źródełko niekończącej się inspiracji, z której artysta może od czasu do czasu uszczknąć łyk lud dwa. Trzeba jednak uważać, bo to źródełko, pod migotliwą taflą jest bardzo głębokie, mroczne i nieodgadnione.

 

Oczy kobiety, czy w nich zawsze znajdziemy odpowiedź?

 

I tak i nie. Oczy kobiety to te przysłowiowe okna duszy, które często są otwarte na oścież. Kobiety nie boją się uczuć, w przeciwieństwie do nas – Panów. Jednocześnie wystarczy chwila nieuwagi, przeoczenia – i te okna zatrzaskują się, zaciągają zasłony, zamykają okiennice i zalewają się betonem. Kolejna wielka kobieca skrajność – wielka uczuciowość i wielki talent aktorski!

 

Praca z kobietami to…?

 

I znów mamy tu do czynienia z przeciwstawną sytuacją. Praca z kobietami to praca najprzyjemniejsza z możliwych, ale również… szalenie ciężka! Do swoich projektów zapraszam zazwyczaj Panie charakterne, wygadane. I tak jak czas spędzony na rozmowach z nimi to złoto dla duszy, tak za czas wynajęcia studia muszę płacić z goła innym złotem (śmiech). Czasami trudno zmobilizować cały zespół do pracy, kiedy w studio jest pięć kobiet i każda ma swoją historię, jednak nie zamieniłbym tej pracy na nic innego.

 

Tegoroczna edycja Twojej wystawy to obraz kobiety silnej, czy ta siła Cię fascynuje?

Fascynują mnie kobiety, które w swej słabej pozycji potrafią odnaleźć siłę do osiągania swoich celów. I o tym jest III część projektu.

 

Co w Twoje życie wnoszą kobiety?

 

Życie postawiło na mojej drodze wiele wspaniałych kobiet. I robi to nadal. Kiedy już nawiążesz z kobietą nić porozumienia i zalążek zaufania, staje się ona niezdartym kompanem w życiu. I nie mówię tu o pryzmacie seksualności czy związku, bo ten rządzi się z goła innymi, indywidualnymi dla każdej relacji prawami. W moim życiu jest obecnych wiele kobiet – i na mojej ścieżce zawodowej i prywatnej. Wszystkie darzę głębokim szacunkiem i wsparcie każdej z nich jest dla mnie nieocenione, bez względu na wiek i sytuację życiową.

 

Czy możemy spodziewać się kolejnych odsłon kobiecej natury według Maksymiliana Ławrynowicza?

 

Tak, planuję część IV Projektu Kobiety – będzie bardzo mroczna i niepokojąca, mianowicie szykuję podróż do demonologii słowiańskiej oraz mrocznych legend różnych regionów Polski, Białorusi, Litwy i Ukrainy, jak i starych opowieści konkretnych miast i wsi. Studiując rodzime baśnie, podania i legendy, odnosimy nieodparte wrażenie, iż nasi przodkowie kochali niesamowite opowieści, ale przede wszystkim bali się kobiet. To one cieszyły się największym uznaniem – szamanki, wiedźmy, zielarki, wróżki i szeptuchy. To wszystko ma swoje odbicie w legendach o demonach słowiańskich, które były personifikacją tego, czego mężczyźni bali się najbardziej w kobiecej naturze. I o tym chcę opowiedzieć w następnej części Projektu Kobiety pt. „Biesy Słowiańskie”.

 

Wszystkich, którzy chcieliby stać się częścią tego wyjątkowego projektu, jakim są „Kobiety” Maksymiliana Ławrynowicza, zachęcamy do kontaktu z autorem lub z redakcją Teraz Wilanów /Teraz Konstancin.

rozmawiała: Patrycja Sibilska

zdjęcie: Piotr Serafin

makijaż: Aneta Jasińska

fryzury: Salon Najlepiej

stylizacje: Rina Cossack

więcej na: http://www.projek-kobiety.com/