URZĄD ZOBOWIĄZUJE?

1.Felieton Urząd zobowiązje 1.2

Piątek. Godz. 16:05. Cisza. Urząd Gminy opustoszał. Portierzy zmykają drzwi…

Poniedziałek. Godz. 8:30. Na klatce schodowej, prowadzącej z parkingu na parter, ciemności. Wybieram numer w kolejce, 0 oczekujących. Czekam jednak dobre 15 minut, obserwując w międzyczasie panią w informacji, przyklejającą znaczki na stos kopert, niby wszystko w porządku, ale jednak… Uprzytamniam sobie, że pani siedzi chyba przy dziecinnym biurku. Męczy się okropnie. Kolana wystają jej ponad biurko, obudowa tegoż „stoiska” sięga kolan. Próbuję odgadnąć niecodzienny zamysł architektoniczny – dziecięce biurka w kontraście do wysokiego atrium sali głównej…

Czekam dalej, oddając się obserwacjom życia naszej nowiutkiej jednostki administracyjnej. Kilkoro urzędników – panowie w sweterkach w kolorowe paski (cóż, wiosna…), panie także barwnie, w strojach dalece „dowolnych” – wesoło rozmawiają, popijając gromadnie kawę.

Numerki wciąż się nie zmieniają, więc podchodzę do okienka „Dowody Osobiste, Meldunki”, siadam i czekam na urzędnika. Obserwuję wystawę tumanów kurzu od podstawy komputera oplątanej kablami, porozrzucane tu i ówdzie spinacze, dziurkacze, karteczki różnego rodzaju, kubek z wczorajszą – jak się domyślam – kawą, linijkę, kilka kwitków z numerkami – słowem istny biurkowy bajzel, rozpościerający się na nadzwyczaj głębokim stoliku, a raczej dwóch złączonych, dzielących mnie od urzędnika. Hmm…

Myślę: miejsce publiczne, nowe, pieniądze na architekta wydane, z zewnątrz interesujący budynek, zapraszający interesantów. Upsss, zderzyłam się ze ścianą!

Pytam jednego z urzędników, ale ledwo co otwieram usta, słyszę: „Awaria. Proszę czekać. Wszyscy tu czekamy. Proszę siąść i czekać. Nic nie możemy zrobić”. – Ja tylko chciałam dowód odebrać, czy też muszę czekać? – pytam. „A dowód… To systemu nie trzeba … Proszę”.

Wciąż nie mogę ochłonąć ze zdziwienia – dziwna to była wizyta. XXI wiek. Serce królewskiego Wilanowa. Nowiutki ratusz. Jedna z ważniejszych stołecznych dzielnic.

Tylko ludzie jakby nie z tej epoki, ale młodzi… Czy ktoś to rozumie? Może wytłumaczyć?

To, co uderza, to brak dostosowania personelu ratusza do nowej sytuacji – wytwornego budynku ratusza, eleganckiego osiedla

i bogatej w historyczne dziedzictwo dzielnicy. To, czego z pewnością brakuje, to widok nobliwych mundurków, które sprawiłyby, że człowiek w urzędzie czuje się oczekiwany i ma pewność, że zostanie profesjonalnie obsłużony. Widok rozgardiaszu na biurkach, urzędników w polarach czy innych wielce dowolnych strojach w takim miejscu dalece rozczarowuje, a architektura wokół ten kontrast niezwykle podkreśla! Przecież lata, kiedy to załatwialiśmy sprawy ­w budynku Urzędu przy Kostki Potockiego, będącego niegdyś spichlerzem i częścią folwarku wilanowskiego, już za nami! Czas na zmianę!

Agnieszka Wierzbicka-Baxter

od kilkunastu lat mieszkanka Wilanowa,

mama trzech córek, przedsiębiorca.

Rys. Damian Dziubek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>