Park Klimczaka – mniej znaczy więcej

1.Moim zdaniem, Park Klimczaka -1.3

Dlaczego w tym miejscu należy skupić się na prostocie, spójności i wysokiej jakości proponowanych rozwiązań, a nie wielości realizacji niskiej jakości.

Jednym z pomysłów zgłoszonych do realizacji w tym roku w ramach budżetu partycypacyjnego jest „Linearny Park Klimczaka” Mateusza Górnickiego. Urząd szuka projektanta. Na realizację pomysłu przeznaczono nieco ponad 220 tys. zł.

W czerwcu ubiegłego roku autor pomysłu pisał o nim m.in.: „W ramach projektu zostaną posadzone drzewa, krzewy ozdobne, kwietniki, położony zostanie estetyczny trawnik, jak również zbudowana infrastruktura w postaci ławek i chodnika z kostki brukowej”. Na lokalnym forum e-wilanow.pl żonglowano pomysłami, co w parku przez duże „P” powinno się znaleźć. W pełni popieram ten entuzjazm. Też dość mam już klepiska zamiast trawy i czyszczenia obuwia z „min” po każdym wyjściu na spacer. Marzy mi się dobrze utrzymany teren zielony. Użytkownicy forum pisali o zmianie istniejącego płotu tramwajowego na elementy kute – „niekoniecznie na całej długości, bo tam, gdzie nasyp, udałoby się obniżyć… można z nich zrezygnować”. Proponowano zablokowanie wjazdu na dróżki do przepompowni poprzez ustawienie słupków czy realizację mostu – minimum jednego – pośrodku kanału Wolickiego. Miało to umożliwiać przejście przez środek parku. Pojawiły się postulaty umieszczenia placu zabaw dla dzieci etc., etc.

Pomysły te są ciekawe i warte rozważenia, niektóre z pewnością także wdrożenia. Nie można jednak zapominać o dotychczasowej roli kompozycyjnej, jaką spełniają te zielone płuca Miasteczka Wilanów w kontekście historycznym i urbanistycznym dzielnicy, a także spełnianych przez nie aktualnie funkcjach.

KOMPOZYCJA SZANUJE HISTORIĘ

Spontaniczna realizacja mostów nad Kanałem Wolickim na przykład zaburzy dotychczasowy kształt tego parkowo-wodnego założenia urbanistycznego. Swą prostotą ma on podkreślać historyczną oś widokową Pałacu Wilanowskiego. Składa się z trzech części, o łącznej długości ok. 1,5 km, sięgając od ul. Kieślowskiego do ul. Urszuli Ledóchowskiej, skąd otwiera się widok na Skarpę Warszawską. Takie dziedzictwo należy chronić szczególnie, dlatego bardzo niechętnie podchodzę do możliwości „poszatkowania” dotychczasowego układu przez przypadkowe dzielenie go kładkami, które nie są przecież niezbędne. Mosty wstępnie proponowane przez różne podmioty, także z kręgów lokalnej administracji, znajdować się miały na odcinku między al. Rzeczypospolitej a ul. Sarmacką – na przedłużeniu ul. Teodorowicza oraz na odcinku między ul. Sarmacką a Kieślowskiego, na przedłużeniu ul. Herbu Leliwa. Nie wzięto chyba pod uwagę tego, że w tych miejscach odcinki parku mają zdecydowanie różne długości, co w przypadku wykonania dwóch mostów powodować będzie kompozycyjny zgrzyt. Krótszy fragment to teren bliżej nowego ratusza, a zdecydowanie dłuższy – bliżej Świątyni Opatrzności. Trzeba pamiętać jeszcze o trzecim odcinku tego samego parku między al. RP a ul. U. Ledóchowskiej. Cokolwiek miałoby być tu realizowane, musiałoby uwzględniać całość kompozycji, cały teren, a nie tylko dwa dowolnie wskazane miejsca. Realizacja wspomnianych przepraw spowoduje, iż lustro wody – teraz piękne w swej prostocie – zostanie poprzecznie podzielone i straci pierwotne walory. Historycznie takie wodne założenia przed pałacami/zamkami miały podkreślać ich wagę, dlatego kanały projektowane były jako proste linie (np. Kanał Piaseczyński). Podzielenie kanału zaburzy dotychczasową relację z Pałacem i jasną w odbiorze formę jego osi. Oczywiście kanał musi być odpowiednio utrzymany i zarządzany tak, by utrzymywał wodę i zdobił okolicę. Z naszych ustaleń wynika, że jest to wykonalne, tylko trzeba: a) współpracy z urzędem dzielnicy, b) nadzoru odpowiedniego branżysty. Do zapewnienia stałego poziomu i przepływu wody w kanale wystarczy praca jednej osoby, która zna sposób jego działania i będzie go stale doglądać.

Urokiem Parku Klimczaka jest jego linearność, a aktualnie zrealizowana ścieżka rekreacyjna powinna narzucać osobom uprawiającym jogging minimalny dystans do przebiegnięcia, jeśli faktycznie ma spełniać funkcję sportową. O park linearny wnioskowali mieszkańcy w budżecie partycypacyjnym. W wyniku kolejnych podziałów ta linearna kompozycja zostanie zaburzona.

ZIELONE PŁUCA – OAZA SPOKOJU I BEZPIECZEŃSTWA

Drugą sprawą jest kwestia funkcji rekreacyjnej, którą już dziś, nawet w stanie tak dużego zaniedbania, ten park linearny całkiem dobrze spełnia. To jedyna zielona przestrzeń w sercu Miasteczka Wilanów, odseparowana od ruchu samochodowego po stronie południowej kanałem i skarpą, a od strony północnej żywopłotem. Teraz jest to oaza spokoju i bezpieczna enklawa, wykorzystywana przez mieszkańców na kilka sposobów. Można tu zarówno pobawić się z dziećmi, wyjść na spacer z psem (czworonogi często wyprowadzane są przez dzieci!), jak i urządzić spontaniczny piknik na trawie czy grila z przyjaciółmi. Do tej pory mieszkańcom w tych czynnościach nie przeszkadzały ani komary nad wodą w okresie letnim, ani brak soczystej trawy, o psich odchodach nie wspominając. Są to bowiem rzeczy mniejszej wagi, które można doprowadzić do porządku, a wspaniały żabi koncert wieczorową porą i tak wynagradzał wszelkie niedogodności. Bezpośrednie połączenie tego zielonego terenu z południową nitką Klimczaka przez dodanie mostów uniemożliwi nam w dużym stopniu korzystanie z parku w dotychczasowy sposób. Matki będą drżały o swe małoletnie dzieci, które wyszły wyprowadzić psa. Nie posiedzimy spokojnie na kocu, bo będziemy się martwić, że dziecko może nagle znaleźć się na moście i wyjść na ulicę. Dodam, że południowa nitka Klimczaka staje się coraz bardziej ruchliwa, a co za tym idzie uciążliwa dla mieszkańców. Do dziś kanał i skarpa stanowią naturalną przeszkodę, która skutecznie oddziela nas od samochodów na wystarczająco długim odcinku, co zapewnia podstawową funkcję tego parku – funkcję wypoczynkowo-integracyjną.

POD KORONĄ DRZEWA

Jeśli przewiduje się środki na budowę branych pod uwagę mostów, być może lepiej spożytkować je na usunięcie istniejącego w Parku Klimczaka, nowo postawionego ogrodzenia tramwajowego i znalezienie alternatywnego, bardziej estetycznego rozwiązania. Jeśli do istniejącego ogrodzenia tramwajowego miałyby być dodane równie „atrakcyjne” pod względem wizualnym mosty (a mowa tu o czymś na wzór mostu na Potoku Służewieckim na przedłużeniu ul. Sarmackiej), to obawiam się, że tak duże nagromadzenie metalowych, chłodnych w wyrazie elementów będzie dominować nad zielenią i zbytnio oszpeci park. Teren rekreacji taki jak ten winien być miejscem przyjaznym, urokliwym, możliwie naturalnym. Jego krajobrazowy charakter w swoim pierwotnym założeniu miał kontrastować z podkreśloną formalnymi, alejowymi nasadzeniami Osią Królewską. Nie starajmy się więc brukować i grodzić kolejnych jego fragmentów, wypełniać przestrzeni żelastwem. Miejsce to cechować się powinno przede wszystkim zadbaną zielenią – trawnikiem, krzewami, drzewami i być wyposażone w elementy zrobione z możliwie naturalnych materiałów. Jeśli zabawki dla dzieci i młodzieży, to drewniane lub w kolorystyce nie wyróżniającej się z otoczenia (ciemna zieleń, brąz), może hamak, może huśtawki wieloosobowe – i tu myślę głównie o dorosłych (zakochane pary, osoby starsze), maluchy mają wszakże swoje oazy zabaw w prywatnych dziedzińcach poszczególnych kwartałów zabudowy Miasteczka. Warto by było podświetlić trzy najstarsze i najbardziej okazałe drzewa w takim duchu i z takim kunsztem, jak podświetlona jest kopuła Świątyni Opatrzności. Subtelne, ledowe światło z możliwością zmiany kolorów, usytuowane w podłożu sprawiłoby, że drzewa niczym żywe rzeźby widoczne by były z dalszej perspektywy także po zachodzie słońca, stanowiąc idealną scenerię na romantyczną randkę, organizację grila czy spotkania integracyjnego mieszkańców. Do tego krajobrazowego charakteru powinny też nawiązywać ronda projektowane w ulicy Klimczaka. W Sao Paulo, jedna z najsłynniejszych i moich ulubionych restauracji w mieście, Figueira, zorganizowana jest dookoła pnia, wśród korzeni oraz pod osłoną ogromnych rozmiarów drzewa. Przyciąga setki gości i stanowi wyjątkowych walorów atrakcję tej części miasta. W Parku Klimczaka warto też pomyśleć o przygotowaniu kilku ław, stołów i innych elementów małej architektury umożliwiających integrację mieszkańców. Ławki i kosze na śmieci powinny być spójne z już istniejącymi meblami miejskimi obecnymi przecież nie tylko w tym miejscu, ale także w Osi Królewskiej czy wzdłuż ul. Sarmackiej. Trawnik i rośliny powinny być latem podlewane przy wykorzystaniu letniego wodociągu, który wykonany został w czasie zakładania parku przez Prokom Investments. Wodociąg biegnie równolegle do ścieżki po północnej stronie parku. Istnieją tam studzienki, z których można czerpać wodę w sezonie wegetacyjnym i podłączać spryskiwacze.

PUŁAPKA PRZEPISÓW

Wracając do ogrodzenia, które pojawiło się w Parku Klimczaka w grudniu ubiegłego roku, można upiększyć je na kilka sposobów: stawiając eleganckie słupki (syrenki) i łącząc je łańcuchami o podobnej estetyce w odpowiednim rozstawie, bądź wymieniając ogrodzenie na kute, jak to w przepompowniach czy na przepustach kanału. Jednak oba rozwiązania byłyby równie niebezpieczne dla użytkowników ścieżki rekreacyjnej, jak istniejący teraz płot. O takie bardzo wysokie ogrodzenie tramwajowe lub słupki można przecież rozbić sobie głowę i zranić się nie mniej dotkliwie jak podczas upadku do kanału. Dlatego nie rozumiem logiki postawienia tegoż płotu. W tym miejscu chyba najlepiej byłoby obsadzić tenże parkan wysokim żywopłotem, a po roku czy dwóch, jak żywopłot się zagęści, należałoby usunąć ogrodzenie. Zresztą, dla roślinności byłoby znacznie więcej miejsca, gdyby zdecydowano się wykonać wspólną ścieżkę pieszo-rekreacyjną o szerokości 2,5 m, zamiast dwóch osobnych ciągów podzielonych wąskim pasem, przeznaczonym pod nasadzenia.

Dziś i tak obie ścieżki są używane zarówno przez spacerowiczów, rowerzystów, jak i biegaczy, więc widać, że wspólna ścieżka i pozostawienie szerszego pasa zieleni od strony kanału miałoby większy sens. Wtedy płot nie byłby wcale potrzebny „dla bezpieczeństwa”, a rośliny miałyby lepsze warunki wzrostu, niż w wąskim pasku między chodnikami. Przy projektowaniu miejskiej zieleni należy pamiętać, że przestrzenie dla roślin trzeba scalać, a nie dzielić infrastrukturą. Cóż, pozostaje mi mieć nadzieję, że park rozkwitnie i wypięknieje, zachowując swój swobodny, krajobrazowy charakter oraz czytelną oś widokową, zamiast stać się ofiarą bezrefleksyjnego podążania za regulacjami, które, jak się okazuje, mogą nam zagrażać w tym samym stopniu, co mają nas chronić.

Anna Mirska-Perry

Członek Zarządu,

Fundacja Nasze Miasteczko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>