Najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo –̶ rozmowa z Sebastianem Karpiel-Bułecka, wokalistą Zakopower

Zakopower_DrugiePol_promo03_MartaWojta2l

Wokalista zespołu Zakopower, muzyk, artysta, z wykształcenia architekt. 

 

Wrażliwy mężczyzna, przywiązany do tradycji.

 

Mieszka w Wilanowie, tu odpoczywa, tu wraca, bo tu znalazł dom. 

 

W rozmowie z nami opowiedział o tym, co napędza go do działania, gdzie szuka wyciszenia i dlaczego nie snuje dalekosiężnych planów.

 

 

Sebastian Karpiel_fot.SzymonSzczesniak

 

 

Teraz Wilanów: Z wykształcenia jesteś architektem, co łączy muzykę z architekturą?

 

Sebastian Karpiel-Bułecka: Ktoś kiedyś powiedział, że architektura jest muzyką zastygłą w przestrzeni. Wspólnych cech jest dużo więcej, obie te dziedziny łączy proces twórczy, improwizacja…

 

TW.: Twoja muzyka łączy tradycję z nowoczesnością, to innowacyjne połączenie. Nie sądzisz, że Wilanów też trochę taki jest?

 

SKB.: Owszem, widzę jednak, jak miasto wchodzi do wsi. Pochłania ją… Myślę, że to nie jest dobre… Lubię jednak Wilanów, sam mieszkam tuż obok i nie wyobrażam sobie życia w jakiejkolwiek innej dzielnicy Warszawy. Lubię Pałac w Wilanowie z jego majestatyczną formą, ale lubię też nowoczesne Miasteczko Wilanów z jego infrastrukturą, wygodnym dostępem do wszelkiego rodzaju usług – od sklepów, poprzez restauracje, aż po wiele miejsc stworzonych z myślą o dzieciach.

 

TW.: Właśnie z punktu widzenia rodzica, jak widzisz Wilanów?

 

SKB.: To bardzo dobre miejsce, żeby wychowywać dzieci, przede wszystkim bezpieczne i wygodne, wszystko jest w zasięgu ręki, co dla każdego rodzica ma chyba ogromne znaczenie.

 

TW.: Góry kojarzą się z wolnością, znajdujesz tu takie miejsca, w których możesz poczuć się podobnie?

 

SKB.: Tak! Zdecydowanie tak. Wychowałem się w Kościelisku, zawsze, kiedy potrzebowałem przestrzeni, kontaktu z naturą, po prostu wychodziłem na otwartą przestrzeń pastwisk. Tu wsiadam na rower i jadę w pole (śmiech). Jest tu wiele takich zakątków, doceniam je. Dlatego właśnie, tak jak powiedziałem wcześniej, nie wyobrażam sobie, że mógłbym żyć w betonowej rzeczywistości Śródmieścia, czy innej gęsto zaludnionej i zabudowanej dzielnicy Warszawy.

 

TW.: Co Cię wzrusza?

 

SKB.: Dzieci, przede wszystkim one, ale potrafię się wzruszyć, oglądając zmagania sportowców. Moment, kiedy zdobywają medal, stają na podium-niezmiennie mnie to wzrusza, bo wiem, jak dużo pracy trzeba włożyć w to, by wygrać, by na tym podium stanąć.

 

TW.: Płaczesz?

 

SKB.: Oczywiście, chyba każdemu się to zdarza… Nie wstydzę się łez, są ludzkie, a ja jestem człowiekiem. Dlatego płaczę.

 

TW.: Szklanka do połowy pełna, czy pusta?

 

SKB.: Z tym bywa różnie. Jak każdy chyba mam momenty, kiedy jednak nastrój jest słabszy, ciężej przychodzą rozmowy, działania, wtedy i tej wody w szklance jakby mniej. Jestem artystą, moja wrażliwość jest duża, to wpływa na postrzeganie świata i raz ta szklanka jest do połowy pełna, a raz pusta…

 

TW.: Masz w sobie power, ten zakopiański, a co napędza Cię na co dzień?

 

SKB.: Mam to szczęście, że wykonuję pracę, którą kocham, która daje mi energię i napędza do działania. To najlepszy motor. Oczywiście moja rodzina, zawsze, kiedy wracam, czuję, że to mój dom, moje miejsce i ludzie, dla których chce dawać z siebie wszystko.

 

TW.: Znalazłeś dom?

 

SKB.: Tak, zdecydowanie tak!

 

TW.: Co Twoim zdaniem w życiu jest najcenniejsze, co jest największą wartością?

 

SKB.: Nie będę oryginalny, jak powiem, że miłość i przyjaźń. Nie rzeczy materialne… bo tych najważniejszych nie da się kupić. Zapominamy o tym, żyjąc w pędzie, a przecież, żeby to zrozumieć, trzeba czasem zwolnić, przyjrzeć się z boku, poczuć…

 

TW.: Jak widzisz siebie i swoje życie za 10 lat?

 

SKB.: Nie wiem, co się wydarzy, nie planuję. Tu i teraz jest mi dobrze, robię to, co kocham, otaczają mnie ludzie, których kocham. Nie myślę za dużo o przyszłości, bo nie jestem w stanie wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Ktoś mądry powiedział: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach”.

 

TW.: Już wkrótce zagracie podczas Dni Wilanowa, zdradzisz, jakie utwory wilanowska publiczność usłyszy?

 

SKB.: Na pewno zagramy „Boso” (śmiech), ale oczywiście nie zabraknie też innych utworów. Zagramy tak, żeby wilanowska publiczność bawiła się, jak najlepiej!

 

Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiała: Patrycja Sibilska