KONSULTACJE W SPRAWIE PARKU KLIMCZAKA – CZĘŚĆ 2

Wczoraj, w wilanowskim Ratuszu, odbyło się, kolejne spotkanie dotyczące zagospodarowania Parku Klimczaka. Dzielnica realizuje to zadanie ze środków budżetu partycypacyjnego. Podczas spotkania mieszkańcy wraz z urzędnikami doszli do porozumienia w kwestii proponowanych nasadzeń czy elementów małej architektury, a nawet co do rozwiązań dotyczących płotu tramwajowego, jednak nie znaleziono konsensusu w kwestii planowanych mostów.

Dyskusja przebiegała zdecydowanie bardziej żywiołowo aniżeli podczas poprzedniego spotkania. Poza kwestiami dotyczącymi zieleni, o czym za chwilę, mieszkańcy powrócili do spraw, które w ich opinii w sposób istotny wpływają na wygląd parku. Dyskutowano o płocie tramwajowym oraz planowanych mostach. Monika Cierniak, z wilanowskiego wydziału infrastruktury, powiedziała, że w dniu dzisiejszym dzielnica podpisze umowę na realizację projektu mostów. Małgorzata Gabriel z Fundacji Nasze Miasteczko pytała dlaczego mieszkańcy nie mieli możliwości wypowiedzieć się przed faktem, czy omawianych mostów w ogóle sobie życzą. Powiedziała, że skoro są ich zwolennicy (których liczba jest Fundacji nieznana) i przeciwnicy należałoby przeprowadzić konsultacje w tej sprawie. Pytała, czy jeśli Fundacja dostarczy głosy mieszańców, którzy nie chcą przepraw, będzie to wzięte pod uwagę. Nie otrzymała odpowiedzi. Mecenas Gabriel dopytywała, kto konkretnie zgłaszał ten pomysł. – Radni. Ich głos dla nas jest głosem społeczeństwa – odpowiedziała inspektor Cierniak. – Radni piszą wiele interpelacji, z których jedne są brane pod uwagę, a inne nie. Ostatecznie to zarząd podejmuje decyzje – powiedział Artur Buczyński, z-ca burmistrza Dzielnicy Wilanów. – Vox populi to głos także przeciwników tego pomysłu – kontynuowała Mec. Gabriel. Na koniec przedstawicielka Fundacji spytała burmistrza Buczyńskiego: – Jakie argumenty merytoryczne stoją za budową tych mostów. Ile opinii architektów, urbanistów urząd zebrał, które wskazywałyby na potrzebę ich realizacji. Zapadła chwila ciszy, po czym burmistrz Buczyński odpowiedział: – Most służy temu aby przejść z punktu A do punktu B.
– W Parku Łazienkowskim, są mostki – dodał Dominik Szeląg, radny PO. – Park Łazienkowski nie jest parkiem linearnym, tak jak Park Klimczaka, to inna kompozycja, nie można tego porównywać, dodała Anna Mirska-Perry z Fundacji Nasze Miasteczko. – Czy widzieliście Państwo mosty w Kanale Piaseczyńskim? – dodał jeden z mieszkańców. – Czy chciałby Pan iść do teatru, w którym sztukę przygotowali urzędnicy? Czy chciałby Pan nosić ubrania, które zaprojektowali urzędnicy? Dlaczego fundujecie nam te paskudne mosty i psujecie kompozycję tego linearnego parku – pytał burmistrza Buczyńskiego mężczyzna z prawej strony sali. Mirska-Perry próbowała przekonywać Artura Buczyńskiego do tego, aby zrealizować jeden mostek, na dłuższym odcinku i zrezygnować z tego gdzie park jest zdecydowanie krótszy. – Tam nie ma na to miejsca, stoi tam już kolorowa, rzucająca się w oczy siłownia plenerowa. Do tego na tym odcinku znajduje się przepompownia. Za dużo szczęścia na raz – mówiła pani z tyłu sali. Ten głos poparli inni mieszkańcy. Byli skłonni pójść na kompromis i zamiast dwóch postawić jedną przeprawę. – Na krótszym odcinku realizacja mostu nie ma najmniejszego sensu – powiedziała dziś Fundacji Agnieszka Kowalewska, architekt krajobrazu, która zaprojektowała linearny Park Klimczaka jeszcze za czasów, kiedy Miasteczko Wilanów budował Prokom Investments. – Można zrobić go na odcinku dłuższym (al. RP-ul. Sarmacka), ale musi to być mostek krajobrazowy – nie taki jak ten, który stoi nad Potokiem Służewieckim. Powinien mieć kute balustrady, jak te w przepompowniach i drewniane poręcze. Musi nawiązywać do otoczenia. Nie może być obiektem stricte technicznym – dodała Kowalewska.

Kolejna żarliwa dyskusja dotyczyła płotu tramwajowego. Urzędnicy tłumaczyli, że nie da się go zastąpić naturalną barierą, np. żywopłotem – że trzeba poszukać innego rozwiązania. Zaproponowano współczesne ogrodzenie z cienkimi żyłkami, które miałyby zabezpieczać użytkowników ścieżki przed wpadaniem do kanału. Pomysł żyłek się spodobał – choć nie od razu – ponieważ nie blokują one widoku na zieleń od strony południowej nitki ulicy Klimczaka. Dyskutowano za to nad wyglądem elementów do których owe żyłki miałyby być przytwierdzone. Zaproponowano syrenki, po to by nawiązywały do innych już istniejących w pobliżu elementów. Fundacja namawia do spróbowania połączenia linek z nowym typem syrenek, które są bardziej współczesne. Cienkie aluminiowe żyłki mogą się źle komponować z tradycyjnymi słupkami. Ta kwestia na pewno wymaga jeszcze sporo uwagi zanim podjęte zostaną ostateczne decyzje.
Następny temat, który zaktywizował mieszkańców do zabierania głosu, to propozycja realizacji betonowych schodów w czternastu miejscach Parku Klimczaka na odcinku od al. RP do ul. Kieślowskiego. Schodki mają umożliwiać schodzenie użytkowników na środkowy taras parku. Mieszkańcy nie zobaczyli jak te schody mogłyby wyglądać, ponieważ nie było ich wizualizacji obrazującej umiejscowienie w parku, pośród zieleni. Większość zebranych osób była za tym, aby zmniejszyć ilość tych zejść do minimum, a wykonać je z lepszej jakości materiału. Proponowano granit zamiast betonu. – Schodzić powinno się tylko na taras środkowy, a nie dolny, zalewowy. Nie widziałam jeszcze projektu, ale czternaście zejść wydaje się zdecydowanie za dużo. Trzeba uważać, aby ten wąski teren nie został zdominowany przez te elementy – powiedziała Fundacji Agnieszka Kowalewska.

Z mieszkańcami konsultowano ponadto pomysł postawienia zestawu do ćwiczeń na wolnym powietrzu na wysokości Klimczaka 22 – czyli niedaleko Świątyni Opatrzności Bożej. Jedna z uczestniczek spotkania nawoływała do tego, aby teren ten pozostawić naturze, a zamiast stawiania kolejnych urządzeń dosadzić tam więcej drzew i krzewów. Mieszkańcy poparli ten pomysł, w związku z czym zestaw do outdooru został wykreślony z propozycji, a ponieważ stanowił on bardzo kosztowny element projektu, zaoszczędzone dzięki temu środki proponowano spożytkować na lepszej jakości schody w parku. Nie spodobała się także huśtawka dla dorosłych, która miała być posadowiona na tzw. bezpiecznej nawierzchni. Z tego mieszkańcy również zrezygnowali, chcąc by w parku przeważała trawa, a nie sztuczne materiały, które wykłada się pod takimi urządzeniami. Uczestnicy spotkania z sympatią odnieśli się za to do hamaków, być może dlatego, że pod nimi nie trzeba układać gumowej, bezpiecznej nawierzchni. Trzeba będzie jedynie pamiętać o ich ściąganiu na okres zimy oraz o właściwej konserwacji.
W wyniku rozmów zrezygnowano z realizacji dodatkowego oświetlenia parku w postaci stojących, solarnych lamp. Anna Mirska-Perry zasugerowała, aby nie rezygnować z możliwości wprowadzenia oświetlenia artystycznego i podświetlenia z pozycji terenu kilku starych drzew w sposób tradycyjny. Zasugerowała pozyskanie funduszy od sponsora np. firmy Philips . Pomysł spodobał się mieszkańcom, którzy zwrócili uwagę na to, że już teraz należy zlecać projekt branżowy oświetlenia by nie rozkopywać parku w momencie ukończenia zieleni. Urzędnicy potwierdzili, że pochylą się nad tą propozycją.

Proponowano specjalne urządzenie, które służy jako toaleta dla czworonogów. Mieszkańcy dość szybko z tego pomysłu zrezygnowali. Psiaki będą miały jednak dyspozytory z torebkami na „swe sprawy” przy wejściach do parku. Żaden właściciel psa nie będzie mógł zatem powiedzieć, że nie może sprzątnąć nieczystości bo „zapomniał torebki”, jak to się niestety czasem zdarza. Fundacja ma nadzieję, że radykalnie poprawi to czystość parku, niwelując liczbę psich odchodów.
Nie było większych uwag co do samej zieleni. Przyjęto propozycje Anny Kanclerz, projektantki zieleni, które uwzględniały głosy mieszkańców wyrażone podczas poprzedniego spotkania. Proszono o rekultywację trawnika. Urząd, w ramach projektu, zleci to w przypadku połowy trawników obecnych w parku. Rozmawiano o możliwości uatrakcyjnienia terenu przepompowni. Mirska-Perry wskazywała potrzebę pozostawienia istniejących żywopłotów, które okalają z zewnątrz przepompownie, przystrzyżenie ich i sprawdzenie czy zieleń można zorganizować także wewnątrz tych technicznych miejsc by wyglądały one przyjaźniej kiedy patrzy się na nie z góry (mieszkania z widokiem na to miejsce). W sposób nad wyraz dosadny, domagano się za to częstszego sprzątania śmieci w parku, koszenia trawy, pielenia chwastów, a także czyszczenia wody w kanale. Temu tematowi poświecono dużą część spotkania. Mieszkańcy wyrażali swoje oburzenie w związku z tym, że Park Klimczaka, a także inne publiczne tereny w Miasteczku Wilanów są aktualnie bardzo źle utrzymywane, a sytuacja powtarza się każdego roku. Prezes firmy LemmonHouse zarządzającej m.in. wilanowskimi wspólnotami mieszkaniowymi, zwrócił uwagę na konieczność pielenia chwastów wzdłuż ul. Sarmackiej oraz Osi Królewskiej, bo wspólnoty, choć starają się wspierać władze dzielnicy, nie mogą bez końca wyręczać firm, które wygrywają przetargi na obsługę dzielnicowej zieleni. Jako przykład zaniedbania terenów publicznych wskazywano również trawniki przy budynkach Klimczaka 8 i 8a od ul. Kieślowskiego i Klimczaka. Mówiono o potrzebie weryfikowania robót, które są zlecane, albowiem firmy sprzątające nie zawsze należycie wywiązują się ze swych obowiązków.

Projektantka, pokazała także wersję roboczą wizualizacji zagospodarowania rond przy ul Klimczaka. Anna Mirska-Perry oraz Małgorzata Gabriel z Fundacji Nasze Miasteczko ucieszyły się na widok, zielonych, ukwieconych, atrakcyjnych rond. Czekamy na realizację!

Podsumowując można wskazać, że spotkanie choć burzliwe, pozwoliło na wypracowanie bardzo wielu kompromisów, a o to przecież chodzi. Taki dialog warto kontynuować w kwestii mostów w Parku Klimczaka.

http://www.naszemiasteczko.org/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>