Grodzona Oaza Wilanów, monotonna Sawa Wilanów

6.Moim zdaniem, Grodzona Oaza Wilanów, monotonna Sawa Wilanów -7.1

rozwój czy regres Miasteczka?

Kilka wrót prowadzi do Wilanowa. W dalszym ciągu, o wiele spraw, mniejszej i większej wagi, należy zadbać, aby podróż i sam moment przyjazdu do tej królewskiej dzielnicy dostarczał nam odpowiednich wrażeń, a życie w Wilanowie było jak najlepsze. Na to zasługuje nie tylko wilanowski „polski Wersal”, ale i tutejsi, coraz liczniejsi mieszkańcy. Teraz z największym niepokojem obserwuję postępującą budowę osiedli Sawa i Oaza Wilanów. Oba realizowane są w strategicznym punkcie osiedla i dzielnicy. Przyjrzyjmy się „Naszemu Miasteczku” z kilku stron.

Wiertnicza. Ta ulica stanowi wyjątkowy architektonicznym miszmasz. Obecna wzdłuż ulicy zabudowa wydawałby się mniej chaotyczna, gdyby wzdłuż ulicy zasadzono odpowiednio dobrane gatunkowo drzewa i krzewy pozwalające przysłonić efekty obecnej tu twórczości. Wówczas droga mogłaby być na tyle uporządkowana, by stanowić odpowiednie wrota do Wilanowa i obecnego tu założenia pałacowo-ogrodowego. No tak, ale po drodze jest ONA. Wilanowska plaża. Niestety nie sposób jej nie zauważyć. Plaża choć tymczasowa to zaczynam wątpić, że kiedykolwiek zniknie. Kolejny sezon przed nami. Ufam, że epoka organizowanych tu jarmarcznych festynów minęła. Liczymy na docelowe zagospodarowanie tego miejsca, empatię właściciela terenu i jego współpracę z władzami dzielnicy. Park na przedpolach Pałacu Wilanowskiego winien być dostojny, pozbawiony reklam i tymczasowych, tanich elementów komercyjnych. Powinien długotrwało służyć mieszkańcom. Zamiast imprez o charakterze masowym, na których organizację jest wiele trzeciorzędnych lokalizacji w Wilanowie, powinny odbywać się tu koncerty muzyki poważnej lub jazzowej, wystawy rzeźby lub plakatu, wydarzenia kultury wysokiej w odpowiedniej oprawie. To miejsce to wizytówka dzielnicy.

Przyczółkowa. Temat wielokrotnie poruszany. Ta ulica powinna łączyć Miasteczko Wilanów z terenami pałacowymi, a nie dzielić, co ma miejsce obecnie. Należy zadbać o zieleń, usnąć ogrodzenia (Wilanowska), zmniejszyć dozwoloną prędkość do przynajmniej 50 km/h. W wielu miastach świata przy ważnych historycznych założeniach i gęsto zaludnionych dzielnicach mieszkalnych jest to 30km/h. Należy zrealizować prominentne przejście dla pieszych na przedłużeniu Osi Królewskiej (obecne jest zbyt wysunięte na północ). Nic nie stoi na przeszkodzie, aby auta jadące z POW w stronę Pałacu musiały zwolnić. Jest to wskazane, zamiast przejeżdżać tędy z prędkością światła tak jakby było to miejsce na pustkowiu.

Trakt Królewski. Zimą bajecznie udekorowany. Miejscami po królewsku prowadzi z Zamku na Starym Mieście, aż do Wilanowa. Nie cała trasa jest jednak atrakcyjna. Jej fragmenty – od ul. Gagarina do Al. Wilanowskiej – wołają o pomstę do nieba. To miejsca zapomniane. Brak szpalerowych, przemyślanych nasadzeń, szpetne kładki naziemne przy ul. Sobieskiego, powyginany, rdzewiejący płot w miejscu rezerwy na tramwaj, pamiętające czasy sowieckie parkingi naziemne za tandetną siatką – to wszystko ni jak się ma do tego, czym jest nazywane. Gdyby tak miasto przeznaczyło trochę środków na strategię spójnego zagospodarowania tego ważnego ciągu komunikacyjnego o historycznych walorach… To powinna być atrakcyjna, eksponowana turystom część miasta i powód do dumy warszawiaków. Zimą dzięki przepięknej dekoracji, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ulica, która na sporym odcinku jest zwyczajnie brzydka, zmienia się w iście europejską aleję. Światełka nadają traktowi jednolitego charakteru na całym odcinku, a spójność to klucz do sukcesu. Taki efekt można uzyskać także w dzień i w innych sezonach poprzez odpowiednie nasadzenia i elementy małej architektury. Natomiast świąteczną iluminację należałoby przeprowadzić nie tylko al. Wilanowską do Pałacu w Wilanowie, ale i al. Rzeczypospolitej. To ważna oś widokowa Świątyni Opatrzności, wjazd do zamieszkałego przez wiele tysięcy osób osiedla. W chwili obecnej, świąteczne ozdoby arogancko omijają Miasteczko – to niewykorzystana możliwość na stworzenie bardzo atrakcyjnego do niego wjazdu.

Jedne z wrót Wilanowa – skrzyżowanie al. Wilanowskiej z al. Rzeczypospolitej – gdzie zbiegają się dwie osie widokowe, stwarzają szansę dla architektów na stworzenie tu czegoś wyjątkowego, celebrację miejsca i możliwości projektowych. Kiedy obserwuję, co jest tu budowane i planowane obawiam się, że ta szansa zostanie jednak zaprzepaszczona. Powstające tu projekty będą raczej wątpliwą wizytówką dzielnicy i znanego ze swej otwartości i różnorodności architektury Miasteczka Wilanów. Takiemu wrażeniu przysłużyła się już opisywana przez media inwestycja Sawa Wilanów. U zbiegu wspomnianych alej, w północno wschodnim narożniku całej inwestycji, deweloper wybudował garaże w miejscu parterowych punktów usługowych budynku. Wzniósł je tak, że w zasadzie każdy sklep dziwnie tu będzie wyglądał, jeśli w ogóle powstanie. Od strony południowej za szybami stoją już zaparkowane auta. Wygląda to jak zły sen. Jak te szyby będą się prezentować, kiedy osiądzie na nich smog spalin? Jak by tego było mało, w najbardziej wysuniętym w stronę centrum punkcie „Nowego Wilanowa” budynek zamiast wypiąć pierś i witać nas atrakcyjną fasadą, prezentuje ścianę, która wygląda jak efekt uboczny projektu. Na ponurej, wąskiej przestrzeni widzimy trzy okna o różnych wielkościach. Zwykle czegoś takiego można się spodziewać z tyłu budynku. Cóż to jest? Nie wiem. Budynek wygląda jakby nie miał projektanta. Spójrzmy jak prezentują się narożniki budynków choćby przy skrzyżowaniu Al. RP z Klimczaka/Hlonda. Każdy jest wyraźnie zarysowany dzięki atrakcyjnym, narożnym apartamentom, podkreślony ożywiającymi okolicę kawiarniami w parterach. W Sawie, w strategicznej lokalizacji, mamy ściętą ściankę z przypadkowo rozmieszczonymi oknami, które mogłyby być oknami WC. Jak można zmarnować taki potencjał…? Sprawa kolejna to powtarzalność architektury planowanych tu siedmiu budynków, coś, czego staraliśmy się z sukcesem unikać w Miasteczku, a było praktykowane w latach 90. XX w.

Problem powtarzalności jest też widoczny w powstającej po drugiej stronie AL. RP inwestycji o znacznej skali Oazie Wilanów. Dodatkowo deweloper zapowiedział, że chce postawić w tym miejscu grodzone osiedle. Byłaby to wielka szkoda, bowiem Wilanów to najbezpieczniejsza dzielnica Warszawy, to ostatnie miejsce, w którym stawianie płotów ma jakikolwiek sens. Firma ATAL – inwestor Oazy Wilanów – w materiałach promocyjnych informuje, że zamierza zrealizować osiedle INNE od pozostałych, obecnych w tej części Warszawy, realizacji. Czy odmiennością ma być ogrodzenie inwestycji – takie hasło działa tu na ludzi jak płachta na byka – a może chodzi o powtarzalność wyrażającą się w skopiowaniu i powieleniu architektury jednego budynku? Ponieważ Oaza Wilanów, w przeciwieństwie do miasteczkowych kwartałów, w których dzięki kreacji wewnętrznych dziedzińców strefa prywata jest jasno oddzielona od publicznej, nie posiada takiego układu, postanowiono odseparować strefy prywatne od ogólnodostępnych uciekając się do najprostszego rozwiązania – płotu. W chwili obecnej realizowany jest pierwszy etap Oazy Wilanów. Kolejny jest w drodze. W Miasteczku, zrobiono wszytko, co było możliwe, aby uniknąć stawiania niepotrzebnych parkanów. Poza nielicznymi wyjątkami udało się stworzyć otwarte, dostępne, prawdziwie demokratyczne i przyjazne miejsce do życia cechujące się także zróżnicowaną acz uporządkowaną architekturą, a nie powtarzalnością tych samych typów budynków jak za czasów komunizmu. Teraz deweloper z Cieszyna próbuje zaprowadzić tu własny „porządek”, choć to on buduje w ramach większej całości. I choć firma ATAL działa zgodnie z literą prawa to liczymy na to, że uszanuje specyfikę miejsca i wykaże zrozumienie dla panujących tu zasad. Cokolwiek tu powstanie pozostanie na lata. Nie można ignorować faktu, że budowanie grodzonych osiedli jest niezgodne z zasadami kształtowania przestrzeni miejskiej i szkodzi człowiekowi. Podstawowym zadaniem architektury i krajobrazu miejskiego jest przestrzenne zdefiniowanie ulic i przestrzeni publicznych, jako obszarów wspólnego użytkowania. Zapewnienie dostępu do przestrzeni i tworzenie takich form przestrzennych, które minimalizują wykluczenie terenów wspólnych jest więc priorytetowe. Deweloper chwali się realizacją jednej ogólnodostępnej ulicy przez osiedle. Co z resztą? Jak ta ulica będzie wyglądać? Czy tak jak w przypadku Aura Park, gdzie przestrzeń od ul. Sarmackiej 16-18 sprzedano na ogródki, więc spacer chodnikiem odbywa się tuż przy siatce? Dobrego przykładu organizacji przestrzeni nie trzeba szukać daleko. Jest po drugiej stronie tej samej ulicy. Gdzie więc w Oazie Wilanów będą ogrodzenia? Jakie? Tego inwestor wyraźnie nie pokazuje. Parkanu od strony Al. Wilanowskiej zapewnie nie da się uniknąć (zrobił to Bouygues Immobilier w La Lumiere), ale powinien mieć on kilka wejść i być elegancki. Należy też zapewnić przynajmniej jeden otwarty ciąg pieszy umożliwiający komunikację północ-południe w ramach osiedla w etapie II (pierwszy ma już pozwolenie na budowę). Powinien on umożliwiać swobodne przejście od strony Miasteczka, aż do potoku służewieckiego wewnątrz etapu II i stanowić dodatkowe połączenie do planowanej przez ATAL ulicy łączącej Al. Rzeczypospolitej z AL. Wilanowską. Pozostaje nam mieć nadzieję, że władze przyjrzą się tym detalom ze szczególną uwagą zanim zostaną wydane kolejne pozwolenia na budowę, a deweloper wykaże się elastycznością.

Inwestycja ATAL-u będzie posiadać własne boisko do gry w piłkę nożną, koszykówkę i siatkówkę. Inwestor zastrzega, że nie chce, aby osoby postronne korzystały z tych dobrodziejstw. Jednak by ograniczyć dostęp do boiska nie trzeba obwarowywać płotem całego etapu inwestycji. Można na przykład, jak w przypadku Orlika, zamknąć boisko na klucz. Można też zróżnicować nieco budynki, abyśmy nie mieli poczucia monotonii. Nie mówię o dużej interwencji, a o wykorzystaniu różnych materiałów wykończeniowych, kolorystyce, grze detalem architektonicznym. Skala projektu jest na tyle duża (osiem budynków), że powtarzalność formy będzie sprawiać bardzo nieciekawe wrażenie. Taka kosmetyka sprawiłaby, że mieszkańcy czuliby się wyjątkowo, ich budynki byłyby, choć trochę inne, bo przecież każdy z nas jest inny, no chyba, że będziemy projektować znów jak za poprzedniego systemu, kiedy wszyscy byliśmy – tacy sami.

Wracając z „wycieczki” na budowę Oazy Wilanów prewencyjnie wstępuję do biura sprzedaży nowej inwestycji w Osi Królewskiej – La Clarte. Pytam o to i o tamto, aż w końcu walę z grubej rury: „Czy budynek będzie ogrodzony?”. Pan z działu sprzedaży najpierw zmierzył mnie wzrokiem, zrobił wielkie oczy i w końcu zdecydowanym głosem powiedział: „Co to Pani nie wie? Tu wszędzie jest taka zasada, że niczego się nie grodzi”.

Anna Mirska-Perry

Członek Zarządu, Fundacja Nasze Miasteczko

Napisz do autora: amp@naszemiasteczko.org

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>