Dzieci w domu podczas pandemii

Kiedy zaczęły dochodzić do nas pierwsze wieści o wirusie z Chin, nieliczni myśleli, że może on ich dotknąć bezpośrednio.

Kiedy zaczęło pojawiać się coraz więcej doniesień o ogromnej liczbie osób dotkniętej wirusem na całym świecie, zaczęliśmy częściej o tym mówić, nie wiedząc jeszcze, co nas wszystkich czeka.

Zresztą dla wielu z nas w całej Polsce był to beztroski czas ferii zimowych. Potem sparaliżowały nas doniesienia z Włoch, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii… Nagle okazało się, że wirus dotarł i do nas, że liczba osób zakażonych wzrasta z dnia na dzień, że są przypadki śmiertelne, a na całym globie przerażająca liczba osób straciła życie. Świat zatrzymał się dosłownie i to już nie abstrakcja, a bardzo poważny problem nas wszystkich. To już sprawa każdego z nas. Gdy zostały zamknięte przedszkola i szkoły i inne miejsca, gdzie  nasze dzieci uczęszczały na zajęcia dodatkowe, stanęliśmy wszyscy przed nowym wyzwaniem. Nagle przenieśliśmy się na tak zwany „on-line” i stanęliśmy dosłownie „oko w oko” z własnymi dziećmi, 24 godziny na dobę, co okazało się dla nas – rodziców nie lada wyzwaniem.

Wirus, epidemia, pandemia.
O ile dzieci starsze czy nastolatki, doskonale orientują się, co dzieje się dookoła, o tyle młodsze dzieci mogą być bardzo zdezorientowane. Oczywiście rozmowa na temat wirusa, epidemii, pandemii i wprowadzonych przez rząd działań, powinna być tematem naszej dyskusji z dziećmi w każdym wieku. Ze starszymi dziećmi i młodzieżą rozmawiajmy rzeczowo, konkretnie, powołując się na fakty i informacje z mediów, także tych światowych. W dobie ogólnego dostępu do Internetu, nie będzie to trudne. Nie wiem, czy wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że dzieci są świadkami spektakularnych, niewiarygodnych wydarzeń globalnych, które zapiszą się na zawsze w historię świata.

Co powiedzieć kilkulatkowi? Możesz powiedzieć, że po całym świecie krąży wirus, który nie jest dla nas widoczny. Przenosi się i skacze od człowieka do człowieka i powoduje, że ludzie zaczynają się źle czuć. Niektórzy czują się na tyle źle, że muszą leczyć się w szpitalu, bo trudno im oddychać i mają wysoką gorączkę. Dlatego właśnie, że wirusa nie widzimy i nie mamy jeszcze na niego, ani lekarstwa, ani szczepionki – musimy zostać w domu. W dużym tłumie i skupisku ludzi łatwiej się zarazić, a przecież nie chcemy na chorobę narazić siebie, i innych osób. Nie chcemy wirusowi pomagać w przenoszeniu się z człowieka na człowieka. Można poprosić dziecko aby narysowało, jak wyobraża sobie wirusa. Potraktujcie to jako ciekawą pracę plastyczną albo konstrukcyjną, jeśli zechcecie ulepić go z plasteliny czy zbudować z klocków. Sięgnijcie po globus albo mapę świata. Wtedy dziecko dosłownie zrozumie, co to znaczy, że wirus przemieszcza się po całej kuli ziemskiej. Dodatkowo możecie opowiedzieć sobie, jakie są sposoby na przeszkadzanie wirusowi w zarażaniu ludzi. Należy zostać w domu, często i dokładnie myć ręce, nosić na buzi maseczki ochronne, a jeśli musimy wyjść w ważnej sprawie, koniecznie należy utrzymać dystans w stosunku do innych osób… Maseczki, które są dostępne w różnych kolorach i wzorach, zapewne spodobają się dziecku. Czy już wybraliście model odpowiedni dla siebie? Rzeczywiście jest w czym wybierać. Jeśli i Ty zakładasz maseczkę wychodząc z domu, kilkulatek chętniej założy swoją (jeśli naprawdę musicie wybrać się razem). W ramach kolejnej wspólnej zabawy możecie razem zaprojektować różne wzory maseczek. Jeśli Twoje dziecko lubi zajęcia plastyczne, zapewne zabawa mu się spodoba. Kilkulatek, a nawet trochę starsze dziecko, może zechcieć przygotować maseczki dla swoich ulubionych zabawek.

 

Wszystko dzieje się „on-line”.
Sytuacja, gdzie wiele osób pracuje przez Internet, nie jest dziś czymś niezwykłym. Przecież bardzo duża cześć nas pracuje w ten sposób na co dzień. Różnica jest jednak taka, że wszyscy posiadamy odpowiednie narzędzia do tego. Ale sytuacja, kiedy zostają zamknięte szkoły i przedszkola, i dosłownie z dnia na dzień edukacja ma funkcjonować on-line, nie jest w skali całego kraju sytuacją typową. Okazuje się, że nauczyciele nie mają odpowiednich narzędzi, a większość z nich nie wie, w jaki sposób poprowadzić zajęcia na tak zwanej telekonferencji, korzystając na przykład z click meeting, zoom czy live webinar albo z jakiegokolwiek innego narzędzia. Ludzie, którzy na co dzień w ten sposób nie pracują, mają ogromny problem aby dobrze poczuć się przed kamerą, aby takie spotkanie zorganizować, aby wgrać prezentację… Wielu nauczycieli w ogóle nie podejmuje nauczania on-line, co bezpośrednio przekłada się na dużo większe zaangażowanie rodziców w cały proces edukacji. A przecież rodzic musi jeszcze pracować… Otrzymujemy więc, zwłaszcza w klasach młodszych, całą listę zadań dla naszych dzieci, które sami mamy z nimi zrealizować. Na usta aż się ciśnie: to nie jest nauczanie on-line!!! Zasypywanie rodziców listą zadań i ćwiczeń do wykonania razem z dzieckiem nie jest nauczaniem przez Internet, a raczej spychaniem odpowiedzialności całkowicie na ręce rodzica.
Owszem są i szczęściarze. Zapewne niektórzy z nas natrafili na nauczycieli, którzy bardzo szybko odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Są przecież i tacy, dla których ekran komputera i lekcje prowadzone zdalnie wcale nie są takie straszne. Są nauczyciele, którzy za pośrednictwem multimediów, są w stanie takie zajęcia wspaniale poprowadzić. Nasze dzieci, nawet w czasie pandemii, biorą więc udział w zajęciach językowych, w tańcach, w zajęciach gry na instrumencie, a nawet w zajęciach plastycznych czy sportowych. Multimedia i media społecznościowe ratują nam życie społeczne i nawet młodsze dzieci, korzystając z pomocy rodziców, zakładają grupy na komunikatorach typu WhatsApp, Messenger czy Telegram, i w ten sposób mają kontakt z innymi dziećmi.

Zamknięcie w domu.
Najtrudniejszą i najbardziej wymagającą sytuacją dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla dzieci, jest zamkniecie. Ciągłe bycie w domu bez możliwości kontaktu z rówieśnikami i bez możliwości wykonywania zajęć, które robiliśmy codziennie i które kochaliśmy robić. To ogromne wyzwanie dla dziecka w każdym wieku, ale także dla rodzica. Najpierw cieszyliśmy się, że możemy być razem w domu. Po niedługim czasie w zamknięciu okazało się, że siedzenie w domu z dziećmi nie jest wcale takie łatwe. Dzieci się nudzą, frustrują, my nie mamy pomysłów na gry i zabawy. Jesteśmy zmęczeni ciągłą koniecznością dostarczania dzieciom propozycji zabaw i gotowych rozwiązań. Tracimy cierpliwość. Brak możliwości wyjścia na zewnątrz łączy się także z brakiem aktywności fizycznej, co też doskwiera. Energiczne, aktywne dziecko nie ma możliwości poruszać się, poskakać, pojeździć na rowerze, pobawić się na placu zabaw. Do tego jeszcze powinniśmy na bieżąco realizować szkolne obowiązki…

 

Trzeba mieć plan.
Dobry, przemyślany plan działania, ratuje nam w takiej sytuacji atmosferę w domu.
Zazwyczaj wiemy co będziemy robić każdego dnia, jaki jest harmonogram. Dla dziecka to bardzo istotne. Działajmy tak, żeby to, co robimy miało wyraźny sens i cel każdego dnia. Nasz codzienny plan zaprowadzi także ład i porządek w naszym domu. Pozwoli wszystkim domownikom działać razem, ale także mieć czas dla siebie.

Wyznacz dziecku miejsce do nauki czy zabawy. Określcie godziny swojej pracy. Kiedy dziecko uczy się lub bawi w skupieniu, dobrze jest wyłączyć tak zwane wszystkie „rozpraszacze”: telewizję czy głośną muzykę. Jeśli masz w domu dziecko w wieku szkolnym, sprawdźcie materiały od nauczycieli i ustalcie czym konkretnie przez najbliższy czas będziecie się zajmować, czym dziecko może zająć się samodzielnie. Ważne aby pomieszczenie do nauki było dobrze wywietrzone. Róbcie też przerwy, podczas których dziecko będzie mogło się poruszać – przysiady, pajacyki, skakanie w miejscu na jednej nodze, skakanie na skakance, rozciąganie, to świetny pomysł. Wszystkie te aktywności pomagają znieść napięcie i zrelaksować się. Wiem, że ciągłe bycie w domu powoduje zachwianie poczucia czasu. Tak się dzieje, że zaczynamy coraz później wstawać i później chodzić spać. Stałe godziny wstawania, posiłków, nauki, odpowiednia, zdrowa, zbilansowana dieta, picie dużej ilości wody bardzo pomogą zachować zdrowy rytm Waszego dnia i dobrą kondycję organizmu.

Pomysły na wspólną zabawę.
Czas, który spędzacie razem w domu, postarajcie się wykorzystać przede wszystkim na bycie razem i na wspólna zabawę. Wiem, że już bardzo dużo zdążyliście zrobić z Waszymi dziećmi, ale może wybierzecie spośród tej listy coś, czego jeszcze razem nie próbowaliście:
– kulinarnie: pieczenie i ozdabianie ciasteczek, wspólne gotowanie obiadu, robienie deseru, robienie pizzy,
– zabawa w teatr, pokaz mody, w sklep, w restaurację,
– budowanie karmnika dla ptaków,
– układanie puzzli,
– sesja fotograficzna różnych przedmiotów, nagrywanie     krótkich filmików,
– tworzenie własnej gry planszowej,
– budowanie namiotu z koców i poduszek,
– wspólny seans bajkowo-filmowy,
– projektowanie instrumentów i zrobienie koncertu,
– wycinanie kształtów i figurek z warzyw,
– zgadywanie smaków, zgadywanie zapachów,
– szycie,
– rozpoznawanie przedmiotów po dotyku,
– tor przeszkód,
– zabawa we fryzjera i kosmetyczkę,
– odrysowywanie przedmiotów,
– robienie różnych eksperymentów,
– karaoke,
– robienie biżuterii,
– robienie domu lub samochodu z wielkiego kartonowego pudła,
– robienie prac plastycznych na wystawę,
– kąpiel w wannie pełnej wody z różnymi zabawkami i pianą,
– sadzenie kwiatów w doniczce,
– robienie prania w misce,
– wymyślcie własne ćwiczenia sportowe – nagrajcie i prześlijcie babci lub dziadkowi…

Czy coś Was zainspirowało?

Po burzy…
Po burzy zawsze wychodzi słońce. Ta sytuacja w końcu się unormuje. Ludzkość radziła już sobie z chorobami, epidemiami i sytuacjami krytycznymi. Czekamy na wynalezienie leków. Czekamy na wynalezienie szczepionki. Mimo tego, że przebywanie z dziećmi w zamknięciu jest trudne, cieszmy się z tego wspólnego czasu i wykorzystajmy go jak najlepiej. Cieszmy się sobą, swoim towarzystwem, rozmawiajmy, bądźmy razem. Wyciągnijmy wnioski. To wielka lekcja pokory dla nas wszystkich.

Autor: Kasia Dołhun

Katarzyna Dołhun
Lektor i metodyk angielskiego i niemieckiego. Nauczyciel wych. przedszkolnego i wczesnoszkolnego, Montessorii, metodą Helen Doron. Edukator w Akademii Edukacji Bliżej Przedszkola i Edu Nation. Słuchacz Szkoły Trenerów Biznesu. Autorka książek nauczania angielskiego dla dzieci i artykułów o wielojęzyczności i pracy z dziećmi. Szkoleniowiec. Autorka bloga mamametodyk.pl