Dwa oblicza świetlnego festiwalu

2.Moim zdaniem, Dwa oblicza świetlnego festiwalu -3.1

Odbywające się na całym świecie festiwale światła są niepowtarzalną okazją do promocji miast. Ukazują kunszt artystów, wykorzystując możliwości dzisiejszej techniki. Największe festiwale światła i dźwięku przyciągają miłośników sztuki w przestrzeni publicznej. Stają się okazją do spojrzenia na świat z innej perspektywy. W czasie festiwali dzięki artystom przestrzeń miast przeobraża się, wydobywając niezauważane na co dzień walory istniejącej architektury i urbanistyki. O sukcesie niektórych festiwali stanowi fakt, że odwiedza je coraz większa liczba osób. Corocznie, dzięki odwiedzającym „GLOW Festival” w Holandii, liczba ludzi w mieście Eindhoven zostaje podwojona. Z reguły tego typu festiwale posiadają swoją myśl przewodnią, której podporządkowane są instalacje artystów. Przykładowo, tematem zeszłorocznych „Narracji 6” w Gdańsku był „Mędrzec i Duch”. Wszystkie instalacje prezentowane w dzielnicy Gdańsk Wrzeszcz opowiadały historie rozpięte pomiędzy dwoma pozornie wykluczającymi się światami – rozumem a duchem. Jako obszar festiwalu została wskazana część dzielnicy, rozpostarta między świątynią rozumu – Politechniką Gdańską, a miejscem refleksji religijnej, jakim jest Nowa Synagoga. Instalacje na tego rodzaju festiwale wybierane są najczęściej na zasadzie konkursu. Często animacje, filmy lub inne świetlne projekty łączone są z dźwiękiem i dodatkowymi środkami wyrazu. Wszystkie, zaaranżowane na danej przestrzeni, tworzą opowieść o wybranej tematyce. Artyści co roku prześcigają się w pomysłach. Niektórzy wyświetlają animacje na parze wodnej, inni tworzą nowe przestrzenie ograniczone tylko za pomocą laserów, jeszcze inni przekształcają place miejskie, nadając im na ten czas zupełnie nowe funkcje. Projekty zadziwiają przechodniów fantazją, pomysłowością i kunsztem realizacji. Czasem bawią lub edukują. Jednym z przykładów instalacji, które nawiązywały dialog z przestrzenią była instalacja „(Wid)most” Tomasza Domańskiego, prezentowana na „Festiwalu Narracje 5” w 2013 r. Dzięki prostemu zabiegowi artysta „połączył” na czas festiwalu brzegi Kanału na Stępce. Widmowy most był zbudowany jedynie ze świetlnych lin, zawieszonych w powietrzu. Zachęcał do refleksji nad potrzebą łączenia przestrzeni miejskich.

Przeważnie podczas takich festiwali spaceruje się po mieście z przygotowaną festiwalową mapką w ręku. Każda instalacja posiada opis w kilku językach, a na miejscu jest osoba opowiadająca o idei przyświecającej artyście podczas jej tworzenia. Festiwale każdego roku posiadają swój własny system identyfikacji wizualnej, któremu podporządkowane są wszystkie materiały promocyjne, booklety festiwalowe, standy przy każdym stanowisku itd. Dzięki temu wszystkie rozsypane po mieście instalacje posiadają spójną grafikę. Miejsca prezentowanych instalacji też nie są przypadkowe. Każdy twórca, wybierając lokalizację, zwraca uwagę na różne ciekawe miejsca w mieście lub problemy w jego przestrzeni. Uczestnicy festiwali mają możliwość uczestniczyć w zwiedzaniu instalacji razem z kuratorem. Czasem przewidziane jest również osobne zwiedzanie dla dzieci. Na kilka nocy miasto zmienia się nie do poznania, a kiedy festiwale się kończą, zauważone podczas nich problemy często stają się zachętą do trwałego przekształcania przestrzeni publicznej. Miasta czerpią więc z takich festiwali nieopisane korzyści. Każdy zapalony widz, który raz został urzeczony czarem festiwali światła, czeka na ich kolejne edycje. Z wyprzedzeniem planuje wycieczki (co można zaobserwować we wczesnym rezerwowaniu hoteli na ten okres) po najlepszych festiwalach, aby jeszcze raz przeżyć niesamowitą przygodę.

W połowie lutego w Wilanowie odbył się po raz kolejny Królewski Festiwal Światła. Przyciągnął zarówno mieszkańców Warszawy i okolic, jak i turystów. Podczas zwiedzania opisywanego wydarzenia towarzyszyły mi przeciwstawne wrażenia estetyczne. Energooszczędna instalacja nazwana „Uliczką Braci Philips” po stronie Pałacu wprawiała w zachwyt wszystkich przechodniów, tworząc bardzo ciekawy efekt wizualny. Wraz z muzyką graną na żywo oraz rozpylanymi bańkami mydlanymi podświetlane parasolki stanowiły przestrzeń, w której przyjemnie było spacerować i przebywać. Dzięki zastosowaniu prostych zabiegów w tworzeniu instalacji można by było spojrzeć na otoczenie z innej perspektywy.

Mapingi na budynkach (mimo, że niewielkie) dawały również interesujący efekt. Mniejsze skalą nawiązywały do znanych festiwali odbywających się za granicą, takich jak choćby ”GLOW festival” w Eindhoven, ”The Festival of Lights” w Lyon we Francji czy do ich polskich odpowiedników: ”Festiwalu Narracje” w Gdańsku lub łódzkiego ”Light Move Festival”. Przy wyżej wymienionych festiwalach główną zaletą jest to, że są dostępne nieodpłatnie.

Mimo tych kilku instalacji wykonanych w estetyczny, a nawet artystyczny sposób, moją uwagę przykuł tzw. Park Rzeźb Świetlnych, usytuowany na Wilanowskiej Plaży.

Przypadkowo dobrane, obwiedzione lampkami choinkowymi formy, rozmieszczone były na całym terenie tuż pod oknami nowego ratusza. Niczego nie zabrakło. Była świetlna pani z parasolką, serce, choinki, karoca, paw, niedźwiedź, magiczny kominek – wszystko otoczone płotem, który z kolei służył za miejsce na banery reklamowe. Światło dzienne uwypukliło chaos, który raczej zasmucał. Dmuchany cukier olbrzymich rozmiarów, flagi i banery zawładnęły przestrzenią plaży. Dzięki kilku motywom serc i wspomnianym świetlnym figurom festiwal dostarczał nam takich doznań wizualnych, jakich można się spodziewac w każdym podrzędnym centrum handlowym, kiedy obchodzony jest dzień zakochanych. Miało się wrażenie, że mieszcząca się na przedpolach Pałacu Wilanowkiego plaża została przystrojona losowo dobranymi ozdobami w zupełnie przypadkowy sposób. Ta część festiwalu jakością atrakcji znacząco odstawała od aranżacji festiwalu po stronie Pałacu Wilanowskiego. Podczas zwiedzania tego wydarzenia zabrakło mi spójnej idei przyświecającej festiwalowi zarówno po stronie Pałacu, jak i Miasteczka Wilanów. Brakowało intelektualnego przekazu i walorów edukacyjnych wydarzenia koło ratusza. Festiwal, który posiada myśl przewodnią tworzy opowieść, która zostaje w pamięci widzów. Poprzez zaproszenie różnych artystów do współpracy festiwal staje się wydarzeniem pokazującym wybrany temat z rozmaitych punktów widzenia. W ten sposób możliwe jest wielostronne ukazanie go. Dzięki konkurencji, która wtedy ma miejsce, standard i jakość instalacji są znacznie podwyższone. Każde widowisko, nawet małe, zorganizowane spójnie i estetycznie, staje się wizytówką, którą dzielnica może się chwalić przez lata.

Weronika Dettlaff

Architekt, urbanista, doktorantka z Politechniki Gdańskiej, aktualnie bada Miasteczko Wilanów pod kątem umiastowiania suburbiów oraz działań partycypacyjnych na osiedlach podmiejskich. Autorka licznych publikacji branżowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>